Epidemia koronawirusa a wykonywanie umów [rebus sic stantibus]

Magdalena Bojaryn23 marca 2020Komentarze (0)

Obecna sytuacja na świecie, spowodowała, że wielu, zwłaszcza małych i średnich, przedsiębiorców znalazło się w sytuacji braku możliwości uzyskania jakichkolwiek przychodów, przy pozostawieniu kosztów stałych na tym samym poziomie.

W większości przypadków kosztami takimi będą należności wynikające z umowy najmu, koszty zatrudnienia pracowników, koszty leasingu, koszty utrzymania parku maszynowego, koszty kredytu inwestycyjnego czy też kredytu odnawialnego.

Wielu przedsiębiorców zastanawia się nad cięciem kosztów, szuka alternatywnych rozwiązań. Pojawią się też niestety rozważania o zaprzestaniu działalności a nawet upadłości czy restrukturyzacji.

Jeżeli się da – negocjuj!

Moja pierwsza myśl jaka się pojawia w takiej sytuacji, to próba podjęcia negocjacji z kontrahentami, tam gdzie druga strona chce rozmawiać. Jeżeli to zawiedzie, a sytuacja się nie poprawi, drogą do ew. zmiany treści umowy, czy też jej rozwiązania może być powództwo w oparciu o klauzulę rebus sic stantibus.

Przypominam treść ar.t 357 [1] k.c.

§ 1. Jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę sąd może w miarę potrzeby orzec o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym.

Nie jest to idealne rozwiązanie, ponieważ nie ma skutków na tu i teraz. Wymaga podjęcia odpowiednich kroków i rozpoczęcia postępowania przed sądem, a sądy na tą chwilę działają w ograniczonym zakresie. Postępowanie to będzie opłacalne dla firm, które walczyć będą o większe kwoty. Co to znaczy większe, to dla każdego oznaczać będzie co innego.

Przykład: Kto podpisał z w zeszłym roku długoterminową umowę najmu nieruchomości, przykładowo na 5 lat bez możliwości jej wypowiedzenia albo z możliwością wypowiedzenia po 3 latach obowiązywania, a stoi właśnie przed dylematem utrzymania się na powierzchni, będzie walczył o ponad 750.000 zł przy założeniu czynszu najmu na poziomie 15.000 zł miesięcznie przez 4 lata. Możliwość zredukowania tego zobowiązania o 40% czy 60% będzie stanowiła różnicę. I będzie o co walczyć.

Nie znaczy to, że walka o 20.000 zł nie ma sensu. Po prostu każdy musi to ustalić indywidualnie i zdecydować.

To co jest istotne to, że każdy przypadek oceny zasadności takiego postępowania musi być rozpatrywany oddzielnie ponieważ sąd przy rozpatrywaniu takiej sprawy bierze pod uwagę indywidualną sytuację i pozycję stron i ich interesy. Powiedzieć trzeba jasno, że czasowy brak możliwości prowadzenia bieżącej działalności lub prowadzenie jej w okrojonym zakresie, nie oznacza, moim zdaniem, automatycznie braku obowiązku zapłaty, czy też braku obowiązku wywiązania się z umowy.

Taka możliwość istnieje w sytuacji niemożliwości świadczenia. Jednak to temat na kolejny wpis.

Czy klauzula art. 357 [1] k.c. gwarantuje nam rozwiązanie umowy?

  1. postępowanie w oparciu o roszczenie z art. 357 [1] k.c. nie jest sposobem na całkowite pozbycie się zobowiązania; sądy bardzo rzadko tak dalece ingerują w stosunek zobowiązaniowy stron, a to z tego względu, że brane są pod uwagę interesu obu stron;
    • Wyrok SA w Gdańsku z 13.10.1992 r., sygn. I ACr 407/92 (opubl. Wokanda 1993, nr 9, s. 29): Zgodnie z art. 3571 k.c. sąd, rozwiązując umowę i orzekając o rozliczeniach stron, powinien kierować się interesem obu stron i zasadami współżycia społecznego. Nie można, chroniąc przed rażącą stratą wierzyciela, narażać na takąż stratę dłużnika. W związku z tym nie można całego ryzyka zmiany stosunków przerzucać na jedną tylko stronę. Rozumowanie powyższe zgodne jest z ideą klauzuli rebus sic stantibus, której naczelnym założeniem jest zapewnienie wyrokowania zgodnego z zasadami i poczuciem sprawiedliwości. Dlatego należy dążyć do ustalenia wypadkowej interesów dłużnika i wierzyciela, czyli wyważyć proporcje ryzyka ponoszonego przez każdą ze stron.
  2. najkorzystniejszym rozwiązaniem, przy założeniu, że sąd przychyla się do żądania powoda i uznaje, że zachodzą przesłanki do zastosowania klauzuli z art. 357 [1] k.c., będzie podział odpowiedzialności z tytułu zaistnienia nieprzewidzianych okoliczności; podział ten będzie przy równomiernym podziale wynosił 50/50, ale jeżeli stosunek prawny (umowa) rozpatrywany przez sąd będzie pomiędzy bardzo dużym podmiotem z milionowym kapitałem zakładowym a np. indywidualnym przedsiębiorcą lub małą spółką kapitałową, to odpowiedzialność ta zgodnie z zasadami współżycia społecznego może być w większym stopniu przerzucona na większy podmiot (w tym wyroku: Wyrok SA w Warszawie z 06.06.2018 r., sygn. I ACa 190/17, sąd przyjął proporcję 30% dla powoda, 70% dla pozwanego)
  3. orzekając w oparciu o treść art. 357[1] k.c. Sąd powinien kierować się interesem obu stron i dążyć do ustalenia wypadkowej ich interesów (Wyrok SO w Białymstoku z 25.10.2011 r., sygn. VII GC 127/11).

Znaczenie będzie więc mieć siła gospodarcza podmiotów, ich pozycja na rynku oraz wpływ nadzwyczajnej zmiany stosunków na ich sytuację.

Jak i czy wykonywać umowę w trakcie postępowania sądowego?

Tutaj również nie ma jednej odpowiedzi. Jeżeli decydujesz się mimo wszystko na wystąpienie z roszczeniem o rozwiązanie umowy przez sąd, należałoby nic nie płacić, ani umowy nie wykonywać wcale.

Jeżeli żądasz zmniejszenia roszczenia z umowy o np. 60% to rozsądnym rozwiązaniem byłoby płacić kwotę pomniejszoną o te 60%. Unikniesz później po zakończeniu procesu, płacenia odsetek od zasądzonych kwot i wykażesz się postawą, która będzie dobrze odbierana.

Sprawa się skomplikuje, jeżeli mamy do czynienia z powodem, który ma do wykonania z umowy zobowiązanie niepieniężne. Przykładowo, obecna sytuacja kryzysowa spowodowała taki wzrost cen jakiegoś produktu lub taką jego niedostępność, że dostawca nie jest w stanie przy rozsądnym nakładzie środków, wykonać umowy i grozi mu to rażącą stratą.

Tutaj raczej nie będzie mowy o częściowym wykonaniu umowy, bo jest to niemożliwe. Wziąć należy pod uwagę fakt, że późniejsze wykonanie umowy może dla drugiej strony nie mieć znaczenia. Możliwe, że w takiej sytuacji bliżej będzie do rozstrzygnięcia sądu zmierzającego do rozwiązania umowy.

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 604 255 020e-mail: mb@kacprzyk-bojaryn.pl

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Wyrażając swoją opinię w powyższym formularzu wyrażasz zgodę na przetwarzanie przez Kancelaria Radców Prawnych M. Kacprzyk, M. Bojaryn s.c. Twoich danych osobowych w celach ekspozycji treści komentarza zgodnie z zasadami ochrony danych osobowych wyrażonymi w Polityce Prywatności

Administratorem danych osobowych jest Kancelaria Radców Prawnych M. Kacprzyk, M. Bojaryn s.c. z siedzibą w Łodzi.

Kontakt z Administratorem jest możliwy pod adresem mb@kacprzyk-bojaryn.pl.

Pozostałe informacje dotyczące ochrony Twoich danych osobowych w tym w szczególności prawo dostępu, aktualizacji tych danych, ograniczenia przetwarzania, przenoszenia danych oraz wniesienia sprzeciwu na dalsze ich przetwarzanie znajdują się w tutejszej Polityce Prywatności. W sprawach spornych przysługuje Tobie prawo wniesienia skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Poprzedni wpis: