Wiadomości z sądu. Na gorąco.
Dlaczego warto trzymać kierownicę.

Magdalena Bojaryn        06 listopada 2015        2 komentarze

trzymaj_kierowniceWłaśnie przed chwilą wróciłam z sądu, z rozprawy w przedmiocie wznowienia postępowania. I koniecznie muszę się z Wami podzielić tym, że po raz kolejny przekonałam się, że warto spory rozstrzygać samemu. Warto do końca trzymać kierownicę w swoich rękach.

Po raz pierwszy miałam okazję zaobserwować też sytuację iście jak z filmu Prawo Agaty – odroczenie rozprawy ze środy na piątek. Dodam, że w tym samym tygodniu 🙂

***

Postępowanie dotyczyło roszczenia z tytułu kary umownej za rozwiązanie umowy przed terminem na jaki została zawarta.

W sprawie wydany był nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym, który uprawomocnił się, ponieważ pozwany wniósł nieopłacone zarzuty, a braku opłaty sądowej nie uzupełnił w zakreśonym przez sąd terminie.

Sąd więc zgodnie z regułami obowiązującymi w postępowaniu cywilnym nakazowym – zarzuty te odrzucił.

Nakaz się uprawomocnił, wierzyciel należność zwindykował przez komornika w 70%. Pozwany w tym samym czasie próbował wnosić o przywrócenie terminu do skutecznego wniesienia zarzutów, ale zarówno Sąd Rejonowy jak i Sąd Okręgowy rozpatrujące sprawę mu tego odmówiły.

Argumentem pozwanego do przywrócenia terminu było to, że w czasie kiedy sąd wezwał go do uzupełnienia opłaty nie przebywał w miejscu zamieszkania. Pismo z sądu odebrała osoba opiekująca się jego domem w czasie jego nieobecności.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że ta pani podpisała się imieniem i nazwiskiem pozwanego -a więc mówiąc wprost podrobiła jego podpis.

Pismo to pani przekazała pozwanemu przez wspólną znajomą i wtedy też pozwany podejmował próby przywrócenia terminu do skutecznego złożenia zarzutów.

Po tym jak Sąd Okręgowy odmówił racji pozwanemu w sprawie przywrócenia terminu, pozwany złożył skargę o wznowienie postępowania powołując się na te same argumenty co we wniosku o przywrócenie terminu twierdząc, że doszło do uniemożliwienia mu wzięcia udziału w sprawie, a więc zachodzą przesłanki z art. 401 pk. 2 k.p.c.

Pozwany podnosił też, że pani, która odebrała feralne pismo z sądu nie miała upoważnienia do odbioru takich pism, a więc nie można potraktować takiego doręczenia jako skutecznego.

W tym miejscu warto przytoczyć treść wyżej wspomnianego przepisu. Wytłuściłam przesłankę, na jaką powoływał się pozwany:
Można żądać wznowienia postępowania z powodu nieważności:

(…)
2) jeżeli strona nie miała zdolności sądowej lub procesowej albo nie była należycie reprezentowana bądź jeżeli wskutek naruszenia przepisów prawa była pozbawiona możności działania; nie można jednak żądać wznowienia, jeżeli przed uprawomocnieniem się wyroku niemożność działania ustała lub brak reprezentacji był podniesiony w drodze zarzutu albo strona potwierdziła dokonane czynności procesowe.

Wyjaśnię jeszcze na czym polega charakter skargi o wznowienie postępowania.

Jest to nadzwyczajny środek zaskarżenia, który ma zastosowanie w przypadkach poważnych uchybień proceduralnych w toku postępowania. Nie jest to dodatkowy środek zaskarżenia, który ma umożliwić stronie ponowne odwoływanie się od prawomocnych orzeczeń, od których strona odwoływała się już w toku instancji.

Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 18.08.2009 r. (sygn. akt: I ACa 504/09) zauważył, że

„przy analizie, czy doszło do pozbawienia strony możności działania, trzeba najpierw rozważyć, czy nastąpiło naruszenie przepisów procesowych, następnie zbadać, czy uchybienie to wpłynęło na możność strony do działania w postępowaniu, wreszcie ocenić, czy pomimo zaistnienia tych przesłanek strona mogła bronić swych praw w procesie. Dopiero w razie kumulatywnego spełnienia wszystkich tych warunków można uznać, że strona została pozbawiona możności działania”.

W mojej ocenie pozbawienie strony możliwości obrony swoich praw nie jest tożsame z sytuacją, w której strona podejmuje określone czynności procesowe, jednakże nie przynoszą one oczekiwanych przez nią skutków. Podpieram się tutaj orzeczeniem Sądu Najwyższego (postanowienie z dnia 14.04.2011 r. sygn. akt II UZ 10/11): 

„w art. 402 pkt 2 k.p.c. chodzi o takie pozbawienia strony możności działania, które utożsamiane jest z podstawą nieważności postępowania określoną w art. 379 pkt 5 k.p.c., a więc, gdy wskutek wadliwego działania sądu doszło do całkowitego pozbawienia strony możności obrony jej praw.

Moim zdaniem, nie może być i nie jest argumentem za wznowieniem postępowania fakt, iż strona postępowania wyjechała na kilka tygodni, w trakcie kiedy wiedziała, że toczy się postępowanie sądowe, nie ustanowiła pełnomocnika do doręczeń.

Oznacza to brak dbałości o swoje sprawy i nie jest żadnym usprawiedliwieniem.

Co więcej, na rozprawie we środę, byli słuchani świadkowie powołani przez pozwanego, którzy potwierdzili, że pozwany na stałe mieszka pod adresem, na który mu sąd doręczył przesyłkę, a w innej miejscowości przebywał tylko czasowo, pracując.

Z mojego doświadczenia procesowego – jest ono już 6 letnie -wynika, że taka sytuacja nie jest nawet powodem do tego, żeby przywrócić termin do dokonania czynności procesowej, a co dopiero do wznowienia postępowania.

Musisz wiedzieć drogi Czytelniku, że w trakcie toczącego postępowania, na stronach ciąży obowiązek, aby informować Sąd o zmianach adresu. Pozwany wiedział, że toczy się przeciwko niemu postępowanie sądowe, ergo powinien zawiadomić o tym Sąd.

Mówi o tym art. 136 k.p.c.

§ 1. Strony i ich przedstawiciele mają obowiązek zawiadamiać sąd o każdej zmianie swego zamieszkania.

§ 2. W razie zaniedbania tego obowiązku pismo sądowe pozostawia się w aktach sprawy ze skutkiem doręczenia, chyba że nowy adres jest sądowi znany. O powyższym obowiązku i skutkach jego niedopełnienia sąd powinien pouczyć stronę przy pierwszym doręczeniu.

Na środowej rozprawie, Sąd jeszcze bez wydawania postanowienia w przedmiocie wznowienia, namawiał strony do ugody.

Z racji tego, że strona powodowa nie miała gotowego stanowiska co do ugody, sąd rozprawę odroczył na piątek.

Na rozprawie w dniu dzisiejszym Sąd wydał postanowienie w przedmiocie wznowienia postępowania i nadal nakłaniał do ugody. Po wydaniu przez Sąd wyżej wymienionego postanowienia, strony znalazły się właściwie w punkcie wyjścia jeżeli chodzi o postępowanie sądowe, wcześniej prawomocnie zakończone. Wierzyciel dysponując tytułem wykonawczym, prowadził przecież już egzekucję z majątku pozwanego.

W rezultacie, strony postępowania postanowiły zawrzeć ugodę.

Wiedziona ciekawością, spytałam wysoki sąd, czy zechciałby uzasadnić swoje stanowisko co do przesłanek wznowienia. Sąd w uzasadnieniu ustnym wyjaśnił, że nie podziela stanowiska Sądu Okręgowego (!) co do braku przesłanek przywrócenia pozwanemu terminu do skutecznego wniesienia zarzutów.

Tak o to dowiedziałam się dzisiaj o istnieniu trzeciej instancji co do kwestionowania prawomocnego stanowiska sądu II instancji w przedmiocie odmowy przywrócenia terminu do dokonania czynności procesowej. 🙂

Inne wnioski:

  1. warto sprawy sporne załatwiać pomiędzy sobą, ponieważ, można mieć większą pewność co do tego, że będzie to rozstrzygnięcie ostateczne,
  2. zawsze warto próbować wykorzystać wszystkie dostępne środki, aby podważać decyzje sądu dla siebie niekorzystne, choć mi jako profesjonalnemu pełnomocnikowi byłoby wstyd podnosić taką argumentację jaką podnosił pozwany, bo w moim odczuciu świadczyłoby to o tym, że nie wiem na czym polega instytucja skargi o wznowienie postępowania.

Tylko czy dziś i tak nie przekonałam się, że jest inaczej?

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Leszek Bloch Listopad 12, 2015 o 18:05

Bardzo ciekawy wpis i zadziwiające stanowisko – jak celnie ujęto „III instancji”. Z drugiej strony pokazuje, że i w – wydawałoby się – beznadziejnej sytuacji warto walczyć.

Odpowiedz

Magdalena Bojaryn Listopad 13, 2015 o 09:35

Dziękuję za komentarz. Dzięki takim przykładom z Sądu jestem odważniejsza jako pełnomocnik 🙂
Pozdrawiam serdecznie!
Magda Bojaryn

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: