„Zakładam spółkę z o.o.” [26.10.2017] 6 mitów na temat spółki z o.o.

Magdalena Bojaryn        19 października 2017        2 komentarze

Za tydzień 26.10.2017 w Business Link w Łodzi w ramach partnerskiej współpracy pomiędzy BL a naszą Kancelarią będę prowadzić krótkie szkolenie dla przedsiębiorców.

Opowiem o plusach i minusach prowadzenia działalności w formie spółki z o.o.

Dzięki temu szkoleniu dowiesz się czy sp. z o.o. jest dla Ciebie.

Jeżeli już wiesz, że chcesz wziąć w nim udział zarejestruj się i kup bilet tutaj: https://zakladamspzoo.evenea.pl/

Jeżeli jeszcze nie jesteś pewien posłuchaj. Oto kilka mitów dot. prowadzenia firmy w formie spółki z o.o., o których na pewno słyszałeś:

I. prowadzenie spółki z o.o. jest tylko dla dużych firm

I tak i nie. Znam jednoosobowe działalności gospodarcze z wielomilionowymi obrotami rocznie, zatrudniające ponad 100 osób, i znam prawie jednoosobowe spółki z o.o. nie zatrudniające nikogo.

To czy warto, żebyś przekształcił się bądź założył sp. z o.o. nie zależy tyle od wielkości działalności, ile od ryzyka, które ona ze sobą niesie. I oczywistym jest, że im większa firma tym większe ryzyko, ale tak na prawdę to ryzyko zależy od tego jaką działalność prowadzisz.

II. koszty prowadzenia działalności w formie sp. z o.o. są bardzo wysokie

To czy coś jest drogie czy niem, zależy od tego ile jesteś w stanie za to zapłacić, czyż nie?

Koszty założenia spółki z o.o. przy kapitale 5.000 zł u notariusza wynoszą ok. 1000 zł. Sporządzenie dopasowanej umowy spółki z o.o. kosztuje w naszej kancelarii również ok. 1000 zł. Powyższy koszt jest jednorazowy.

Duże znaczenie ma tutaj dobrze napisana umowa spółki, tak żebyś nie musiał jej od razu zmieniać.

Dodatkowo, o ile nie przyjmujesz często do grona wspólników nowych osób i nie podwyższasz często kapitału zakładowego to roczny koszt odpowiednich wpisów do KRS wynosi ok. 350 zł.

Samodzielne przygotowanie standardowych rocznych wniosków do KRS też nie jest trudne. Można to zrobić samemu, albo zlecić prawnikowi. Co też nie jest drogie bo kosztuje kilkaset złotych.

Czy to jest dużo dla Ciebie?

III. dzięki spółce z o.o. nie muszę płacić składek ZUS

To zależy. Można ułożyć swoją działalność tak, że nie będąc przedsiębiorcą nie płacić składek ZUS. Tylko trzeba pamiętać, że nie ma się również publicznej opieki zdrowotnej, co ma znaczenie przy nagłych wypadkach. Bo do dentysty z NFZ to rzadko kto chodzi.

Można też wewnątrz spółki tak ułożyć umowy, żeby składki były najmniej obciążające, a jednocześnie żebyś mógł pobierać wynagrodzenie ze spółki, od którego spółka nie musi płacić składek ZUS.

O tym będziemy mówić na szkoleniu we czwartek 26.10.2017. Jeżeli już wiesz, że chcesz przyjść zarejestruj się i kup bilet tutaj: https://zakladamspzoo.evenea.pl/

IV. spółka z o.o. odpowiada do wysokości kapitału zakładowego

Dziwisz się? 🙂 Mnie też za każdym razem takie stwierdzenie dziwi.

Ten pogląd, myślę, wynika z nazwy spółki, że jest z ograniczoną odpowiedzialnością. Niestety to nie jest prawda.

Jeżeli Twoja spółka z o.o. ma kapitał zakładowy w wysokości 5.000 zł to nie znaczy, że odpowiada za zobowiązania do wysokości tej kwoty.

Do wysokości sumy komandytowej odpowiadają komandytariusze w spółce komandytowej. Spółka z o.o. odpowiada za wszystkie swoje zobowiązania do pełnej wysokości.

V. dzięki spółce z o.o. mogę całkowicie uniknąć odpowiedzialności swoim prywatnym majątkiem

Jeżeli w ten sposób myślisz, to radzę żebyś w ogóle nie podejmował żadnej działalności gospodarczej.

Dlaczego? Bo dobrze, jak w obrocie gospodarczym są firmy, które poważnie traktują swoich kontrahentów, czyli m in. mnie czyli chcą wywiązywać się ze swoich zobowiązań.

Tak, wiadomo, że biznes wiąże się z ryzykiem. Ono zawsze występuje. Warto jednak firmę prowadzić z głową i rozważnie, dbając również o aspekt prawny biznesu. Podczas prowadzenia firmy windykacyjnej wiele razy słyszałam historie o biznesach na tzw. „gębę”, które położyły firmę, albo przysporzyły jej wiele problemów.

Życzę Ci,  żebyś nigdy się nie postawił samego siebie w takiej sytuacji.

Poza tym, spółka z o.o. nie powoduje automatycznie, że Ty ze swoim prywatnym majątkiem jesteś całkowicie bezpieczny. Jeżeli w swojej spółce będziesz pełnił funkcję w zarządzie, musisz pamiętać o art. 299 k.s.h. Jest też szereg czynników, które musisz wziąć pod uwagę przy zarządzaniu swoim prywatnym majątkiem, aby go zabezpieczyć.

Jest wprawdzie forma działalności, w której członkowie zarządu nie odpowiadają za prywatne zobowiązania (nadal odpowiadają za zobowiązania publicznoprawne), jednak jest to dosyć drogie rozwiązanie.

Będę o tym mówić również podczas szkolenia 26.10.2017.

Już wiesz, że chcesz do nas dołączyć ? Zapraszam tutaj: https://zakladamspzoo.evenea.pl/, gdzie możesz się zarejestrować i kupić bilet.

VI. prowadzenie działalności w formie spółki z o.o. jest skomplikowane

Hmm.. Ja w ten sposób prowadzę jedną z działalności od ponad 13 lat, więc jest to dla mnie chleb powszedni. Wszystko zależy od tego jaką działalność prowadzisz. Co robisz w swoim biznesie.

I moim zdaniem skomplikowanie nie będzie wynikało z jej formy w tym przypadku. Owszem, masz obowiązek prowadzenia pełnej księgowości, musisz więc mieć księgową, która księgi poprowadzi. Potrzebujesz włożyć trochę wysiłku w poukładanie procesów w środku firmy i zoptymalizowanie jej podatkowo.

Nie demonizowałabym jednak stopnia skomplikowania.

To tyle jeżeli chodzi o legendy.

Jeżeli chcesz wiedzieć jak jest na prawdę – spotkaj się ze mną i innymi przedsiębiorcami 26.10.2017 w Business Linku (organizator szkolenia) w Łodzi.

Zaczynamy o 9:00 dobra kawą i krótkim networkingiem 🙂

Bilety znajdziesz tutaj: https://zakladamspzoo.evenea.pl/

 

 

 

Czy wstydzisz się przyjść do prawnika?

Magdalena Bojaryn        10 października 2017        5 komentarzy

pomoc prawnaKtóregoś dnia czytałam wieczorem „Bezmarketing” Strattena. Tak na marginesie bardzo polecam Ci tą książkę. Stratten opisywał problem zaufania przyszłych klientów w biznesach, gdzie ma to duże znaczenie.

Stratten dał taki przykład.

Firma pomagająca swoim klientom uporządkować przestrzeń w domu (taka firma typu Perfekcyjna Pani Domu tylko nie w telewizji:)) zmaga się z tym, żeby klient chciał wpuścić ją do swojego domu. Problemem jest to, że taki klient wstydzi się tego jak bardzo jego dom wymaga pomocy.

Zadałam sobie więc pytanie czy Ty również wstydzisz się pokazać swoją firmę od środka i to blokuje Cię przed skorzystaniem z moich usług.

Wydawało mi się to raczej mało realne, ale moje zdanie miało znikomą wartość poznawcza. 🙂 Popytałam więc wśród znajomych i okazało się, że to może być realny problem po Twojej stronie – po stronie mojego klienta.

Bo przecież jesteś szefem

Nie sądziłam wcześniej, że możesz wstydzić się tego, żeby do mnie przyjść.

Że możesz nie chcieć pokazać mi, że umowy, które zawierasz nie są dopracowane. Co więcej, że wcale umów jako takich nie zawierasz, choć już nie raz kosztowało Cię to sporo pieniędzy i czasu.

Że możesz wstydzić się tego, że czegoś nie wiesz, albo że przez taki długi czas robiłeś coś źle. Przecież jesteś szefem.

Że możesz nie chcieć mi pokazać, że nie wiesz jak się zabrać do tego, żeby uzdrowić procesy prawne w Twojej firmie. Bo powinieneś to wiedzieć. Przecież jesteś szefem.

A wymówek masz aż nadto:

  1. bo przecież Twoja firma od ponad 10- lat działa na rynku i …działa, więc po co cokolwiek zmieniać?
  2. bo przecież jak zaczniesz przeprowadzać zmiany to pracownicy będą protestować i tak sporo czasu zajęło Ci nauczenie obsługi CRM i było ciężko,
  3. bo będziesz musiał pilnować wprowadzonych zmian, przez długi czas weryfikować czy pracownicy Cię zrozumieli, czy nowy sposób postępowania jest rzeczywiście wdrożony,
  4. ba! sam będziesz musiał te zmiany zaakceptować i być konsekwentnym w ich stosowaniu,
  5. bo przecież klienci tego nie zaakceptują i ich stracisz,
  6. bo nie masz czasu na to, żeby poznać co należy zrobić, uczestniczyć w zmianie i ją wdrożyć,
  7. bo prawnik jest drogi i na pewno Cię na niego nie stać,
  8. bo może chcesz, żeby kancelaria została Twoim klientem i nie chcesz się pokazywać ze słabej strony.

Powyższa lista jest dłuższa niż te 8 punktów. Sama ją wielokrotnie przerabiałam na samej sobie jak stałam przed zmianami w swojej firmie i jak wielokrotnie ponosiłam porażkę, żeby je wdrożyć.

Wiem z czym się możesz mierzyć

Na prawdę jest sporo prawdy w tym, że szef stanowi największą przeszkodę w rozwoju firmy. A pokora to jedna z pierwszych lekcji jaką trzeba odrobić prowadząc własną firmę.

To, że ją założyłeś nie czyni Cię ani nieomylnym ani wszechwiedzącym. Jest wręcz przeciwnie. Twoja firma, Twoi pracownicy, Twoi współpracownicy mogą Cię wiele nauczyć, jak tylko im na to pozwolisz.

Zmiana będzie Ci odtąd towarzyszyć nieustannie

Kiedyś mówiono, że jedyne dwie pewne rzeczy w życiu to śmierć i podatki. Biorąc pod uwagę wzrastające tempo życia jakie obserwujemy przez ostatnie 10 lat – możemy z pewnością dodać trzecią rzecz, która również jest pewna. To zmiana.

20 lat temu byłam jeszcze w szkole, biznes był dla mnie czymś teoretycznym Choć już na studiach zaczęłam uczyć angielskiego, żeby mieć własne pieniądze. No i wcześniej, jak miałam kilka lat uwielbiałam pomagać babci w prowadzeniu kiosku ruchu. Moim marzeniem było wtedy, żeby zostać „kioskarką” 😉 Myślę, że żyłkę przedsiębiorczości mam po babci właśnie.

Prawo też się nieustannie zmienia. Całe szczęście, że wolniej niż nowoczesne technologie 🙂 Choć jak patrzę na częstotliwość szkoleń z VAT to mam mieszane uczucia 😉

Jako przedsiębiorca nie możesz wiedzieć wszystkiego. Jak będziesz próbował robić wszystko – stracisz kontrolę i zdrowie.

Jak to wygląda u nas w Kancelarii

Rozwiązując problem prawny dla klienta, wiemy, że trzeba będzie wziąć pod uwagę aspekty biznesowe, podatkowe, sprzedażowe itp. itd. Prawo ma służebną rolę wobec biznesu. Nie na odwrót.

Skąd to wiemy?

Mam za sobą kilkunastoletnie doświadczenie w prowadzeniu spółki z o.o. i przez cały ten czas towarzyszę moim klientom w ich zmaganiach w prowadzeniu firm. Moja wspólniczka Marta Kacprzyk ma z sobą 10 lat w korporacji, dla której nadal świadczy pomoc prawną.

Wiem, że przykładowo zorganizowanie loterii w firmie pociąga za sobą określone skutki podatkowe – dla firmy i dla uczestników. Wiem, że trzeba o to zadbać – ale nie znam się na podatkach. Co robię?

Kupuję tą wiedzę dla Ciebie od kogoś innego. Nie „przeszukuję internetu” w celu znalezienia rozwiązania, bo wiem, że nawet jak znajdę jakąś odpowiedź to i tak z racji braku specjalizacji w tym kierunku nie ocenię prawidłowo czy to, co znalazłam jest słuszne.

Nie będę wiedzieć, czy czegoś nie pominęłam. Poza tym szkoda mi na to czasu. Mogę w tym czasie zrobić dobrze to, na czym się znam.

Zamiast końca…

Jak widzisz, nie musisz się wstydzić, żeby do mnie przyjść z problemem, bo wiem z czym się możesz mierzyć.

Bardzo cenię współpracę z ludźmi, którzy są szczerzy wobec siebie i innych, widzą swoje wady i chcą nad nimi pracować. Dzięki temu możemy zbudować mocną, zdrową relację.

Poza tym – pamiętaj, że radca prawny to trochę jak ksiądz. Wiąże mnie tajemnica zawodowa. Nawet jakbyś mi pozwolił ujawnić jakieś informacje to i tak nie mogę 🙂 Wszystko czego dowiedziałam się przy świadczeniu pomocy prawnej mam obowiązek zachować dla siebie. To podstawowa zasada wykonywania mojego zawodu. Bardzo ważna.

Jednak przede wszystkim pamiętaj, że jeżeli dla Ciebie ma znaczenie to jak Cię widzę i czy Cię oceniam, to zwróć proszę uwagę również na to, że ważniejsze jest dla mnie to, że ktoś pomimo tego, że boi się zmian, mierzy się z wyzwaniem, cały czas się rozwija i uczy.

Nie musisz się więc wstydzić tego, że chcesz ulepszyć swoją firmę.

Chętnie Ci w tym pomogę.

PS Nasza Kancelaria uczestniczy w programie Pawła Królaka corazlepszafirma.pl. Bo cały czas się uczymy.

„Ależ jestem pewien, że zajmie to Pani najwyżej 15 minut!” – takie słowa usłyszałam ostatnio w rozmowie z potencjalnym klientem, kiedy przekazałam mu informację ile kosztuje audyt umowy.

Od zawsze mam problem czy powinnam rozliczać się z klientami poprzez stawkę godzinową czy też za wykonaną pracę. Staram się dostosować sposób rozliczania do Klienta, choć czasem mam wrażenie, że w tej sprawie to powinno być odwrotnie.

Jednak wygrywa u mnie potrzeba wyjścia na przeciw potrzebom klientów i staram się, aby firmy i osoby fizyczne z którymi współpracuję czuły się ze mną komfortowo.

Czasem ilość poświęconego czasu na daną sprawę, choćby z uwagi na ilość dokumentacji (czasem czytanie akt zajmuje większość czasu poświęcanego na sprawę) i potrzebnego research’u, wymaga zastosowania stawki godzinowej.

Czasem rozwiązanie sprawy nie wymaga dużej ilości czasu, bo mając ponad 14 letnie doświadczenie w pracy prawnika, bardzo szybko daną kwestię rozwiązuję. Wtedy stawka jest ryczałtowa.

Czy klient jest zadowolony jak szybko rozwiąże się mu problem?

Z tym bywa różnie. To jest trochę jak z tą anegdotą o naprawie bardzo drogiego jachtu, gdzie naprawa polegała na stuknięciu młotkiem w odpowiednie miejsce, a rachunek za naprawę opiewał na bardzo dużą sumę już wcześniej uzgodnioną. Kiedy właściciel jachtu oburzył się, że za stuknięciem młotkiem ma tyle zapłacić, wykonawca powiedział mu, że to za wiedzę, gdzie stuknąć, a nie za samo stuknięcie. 🙂

I wydaje mi się, że w tym tkwi sedno pracy dobrego prawnika, że wie gdzie i jak uderzyć.

No więc jak się ze mną rozliczasz i za co mi płacisz?

Będąc specjalistą w danej dziedzinie wiem gdzie szukać, o co pytać, wiem co jest ważne, nie chwytam się wszystkich wątków i sznurków.

Jeżeli dana sprawa jest dla mnie jasna, nie będę udawać, że zajęło mi to mnóstwo czasu. Bo nie płacisz mi za to, żebym się na Twojej sprawie uczyła, tylko za pracę nad Twoją sprawą.

Jeżeli w danej sprawie potrzebny jest research, uczciwie Ci o tym powiem i umówię się na wynagrodzenie za mój czas poświęcony na poszukiwanie informacji i badanie sprawy.

Przeważnie wiem na ile dana sprawa jest skomplikowana i ile kosztuje moja praca przy niej. Każdy prawnik z doświadczeniem będzie to wiedział.
W niektórych przypadkach, to nie od prawnika zależy ilość poświęconego czasu np. ilość rozpraw w sądzie w danej sprawie, czas trwania negocjacji, wtedy przeważnie umówię się z Tobą na stawkę godzinową, aby było uczciwie.

Weźmy choćby audyt umowy. Najczęstsza usługa prawna.
Prawie każdemu się wydaje, że w internecie można znaleźć prawie wszystko i w sumie „umowa już jest prawie gotowa” tylko trzeba „rzucić okiem”. To przytaczane wyżej „15 minut”.

Jedną z moich „umownych” specjalizacji jest umowa najmu. Analizując taką umowę np. zawartą z firmą, od razu sprawdzam najważniejsze punkty (okresy wypowiedzenia i podstawy, rozliczenia nakładów, protokoły zdawczo – odbiorcze, kwestie związane z kosztami windykacji).
Wiem, gdzie powinna mi się zapalić czerwona lampka.

Po wielu przepracowanych umowach i rozwiązanych problemach – potrafię podać Ci przykłady, na podstawie których wypracujemy rozwiązania optymalne dla Ciebie.

Poza tym umowa ma być dostosowana do Ciebie i Twojej sytuacji, więc zawsze mam pytania precyzujące moją wiedzę, tak żebym mogła umowę dostosować do Twoich potrzeb.
Tym się różnię od internetu i radcy prawnego Google :).

A potem analizuję całość. Co można znaleźć? Np. brak postanowienia dotyczącego doliczana VAT do ustalonej ceny co powoduje, że cena podana w umowie jest ceną brutto.
Taki „drobiazg”, ale obniża on wartość kontraktu i Twojego zarobku o prawie 20 %.

I za to mi płacisz. Za doświadczenie, podejście i wiedzę. Dokładnie w tej kolejności.

Nie za 15 minut mojej pracy, choć w przypadku audytu umowy to nigdy nie jest 15 minut. Przeważnie całość zamyka się w 3-4 godzinach pracy i współpracy, przy średniej wielkości umowie. Jeżeli do tego dochodzą negocjacje z drugą stroną i weryfikacja zmian – zamykamy się w 6-8 godzinach.

Ciekawa jestem jak Ty wolisz się rozliczać ze współpracy z prawnikiem? Twoja opinia jest dla mnie bardzo cenna.

PS Klient, który wiedział ile mi zajmie sprawdzenie umowy („tylko 15 minut”) nie przysłał jej do audytu.

Z moich poprzednich wpisów wiesz już, że żeby wybrać odpowiednią dla siebie formę działalności powinieneś poznać rzeczywiste ryzyko Twojego biznesu, a także podjąć decyzję, co chcesz aby działo się z Twoją firmą, na wypadek Twojej śmierci.

Nie były to łatwe pytania, ale czy prowadzenie firmy to prosta rzecz? Sam powiedz.

Więc idziemy dalej. Teraz  będzie o tyle prościej, że będziemy mówić tylko o biznesie, ale w wymiarze większego obrazka.

Kolejne pytanie jakie chcę Ci dziś zadać to pytanie dotyczące tego jak daleko chcesz iść.

Czy chcesz, aby Twoja firma Cię przetrwała? Czy chcesz stworzyć markę, która zaistnieje w biznesie na większą skalę? Czy chcesz kiedyś móc spieniężyć swoje wysiłki włożone w budowanie firmy?

Wiem, zrobiło się filozoficznie:)

Jednak wierz mi  – ja w dalszym ciągu piszę o prawie;)

Jeżeli Twoje odpowiedzi na powyższe pytania są twierdzące, to najprawdopodobniej nie tworzysz firmy w pojedynkę, ale z innymi wspólnikami. To może być ktoś z rodziny, to może być Twój partner biznesowy. Najprawdopodobniej też myślisz o tym, albo już prowadzisz działalność w formie bardziej zorganizowanej.

Możliwe, że myślisz o znalezieniu zewnętrznego partnera strategicznego. A żeby podmiot trzeci został Twoim wspólnikiem musisz mieć spółkę. Jeżeli ma być rozsądnie i bezpiecznie – najlepszą opcją najprawdopodobniej będzie spółka kapitałowa (spółka z o.o. lub spółka akcyjna).

Taka forma działalności, jest też „poważniej” traktowana w biznesie. Forma w jakiej prowadzisz biznes to taka oprawa, która pokazuje też jak podchodzisz do biznesu.

Oczywiście spółka z o.o. z kapitałem 5.000 zł nie będzie tak samo widziana jak spółka z kapitałem z jednym czy dwoma zerami więcej. Kapitał zakładowy spółki powinien odpowiadać rozmiarowi Twojego biznesu.

Jeżeli Twoim planem jest stworzyć firmę, którą potem chcesz spieniężyć, na pewno powinieneś rozważyć spółkę handlową.

Łatwiej Ci będzie znaleźć inwestora bądź kupca. Przewidując wejście do spółki osób trzecich, warto zadbać o odpowiednią umowę spółki bądź jej statut już na etapie jej tworzenia.

O mankamentach otwierania spółki z o.o. przez internet możesz przeczytać w tym  i w tym wpisie.

Wymogi księgowe związane z prowadzeniem spółki kapitałowej spowodują, że będziesz miał porządek w księgach, łatwiej będzie Ci znać liczby dotyczące Twojej firmy.

A wiadomo, że ten kto nie zna liczb nie zarządza. Więcej na ten temat może powiedzieć Ci strateg biznesu – Witek Buraczyński.

Jeżeli przyjdziesz 2 września na konferencję DREAM  – będziesz miał/a szansę popracować z nim bezpośrednio podczas warsztatów. Warto. Witek otwiera oczy.

Jak widzisz, to w jaką formę ubierzesz swój biznes zależy od wielu czynników. Decyzja nie powinna być przypadkowa.

Nie ma co na siłę tworzyć spółki z o.o., kiedy okoliczności i rozmiar Twojego biznesu nie wskazują na tą konieczność.

Dla mnie ta forma była od początku naturalną formą prowadzenia biznesu, a o tym dlaczego tak było opowiem na konferencji DREAM, gdzie razem z Ewą Hartman, Piotrem Sobczyńskim i wspomnianym wyżej Witkiem Buraczyńskim pomożemy Ci stworzyć silne fundamenty Twojego biznesu.

*******************************************************************

Odpowiedzi na pytania znajdziesz przede wszystkim w sobie – ale pomogę Ci do nich dojść podczas konferencji DREAM – Droga REAlizacji Marzeń – 2 września w Bionanoparku w Łodzi.

Serdecznie Cię zapraszam! Jeżeli chcesz sobie zagwarantować miejsce – wejdź na www.konferencja-dream.pl.

 

 

 

W poprzednim wpisie mówiłam Ci jak ważne jest to, żeby zastanowić się jakie ryzyko podejmujesz prowadząc biznes. I że odpowiedź na to pytanie przybliży Cię do tego jaką formę działalności dla siebie wybrać.

Zapowiedziałam również, że takich pytań kontrolnych będzie kilka.

Dziś pora na kolejne. Chyba najtrudniejsze, bo dotyka ono Twojego prywatnego życia. 

Czy chcesz, aby Twoja firma po Twojej śmierci nadal działa? Czy organizujesz ją tak, żeby mogła funkcjonować jakby Ciebie zabrakło?

Trudny temat, prawda?

Zobacz. Jeżeli prowadzisz jednoosobową działalność, to wraz z Twoją śmiercią, Twoja firma praktycznie przestaje istnieć.

Bo przestajesz istnieć Ty. Wpis w CEIDG zostaje usunięty. Twojej firmy praktycznie nie ma.

Jak czytamy w magazynie Forbes miesięcznie około 100 zgłoszeń o śmierci indywidualnych przedsiębiorców jest zgłaszanych do CEIDG:

Z badań przeprowadzonych przez PARP wynika, że problem braku odpowiednich regulacji w zakresie sukcesji firm rodzinnych dostrzega aż 94 proc. ankietowanych. Skala problemu jest ogromna, bo dotyczy on obecnie ok. 100 przypadków w miesiącu – taka liczba zgłoszeń o śmierci przedsiębiorcy trafia co miesiąc do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG) i będzie się zwiększać w perspektywie najbliższych lat. Grupa przedsiębiorców, którzy zaczęli swoją aktywność gospodarczą na początku lat 90. XX w., po przełomie ustrojowym, wchodzi bowiem w wiek, w którym wzrasta ryzyko śmierci lub ciężkich chorób. W CEIDG jest wpisanych nawet 200 tys. osób, które ukończyły 65. rok życia.

Ale problem dotyczy przecież nie tylko przedsiębiorców, którzy są w wieku emerytalnym.

Jakie są dalsze skutki Twojej śmierci jako przedsiębiorcy?

Jeżeli zatrudniałeś/aś pracowników – umowy o pracę wygasają. Nie ma kto prowadzić Twojej firmy, bo i firmy nie ma.

Jeżeli umowy jakie zawarłeś zostały zawarte ze względu na Twoje indywidualne zdolności – one również przestają obowiązywać. Zresztą zazwyczaj, w dobrze skonstruowanych umowach, są postanowienia kształtujące tą sytuację, bo inne firmy nie chcą mieć do czynienia ze spadkobiercami swoich kontrahentów.

Wcale się nie dziwię – przecież nie wiedzą z kim będą mieli do czynienia i nie wiedzą czy spadkobierca spełni umowę należycie.

Ponad to, czy Twoi spadkobiercy to osoby odpowiednie do tego, aby zarządzać Twoją firmą? Czy sobie poradzą? Czy jeżeli o tym nie pomyślisz wcześniej, to czy nie będzie przypadkiem tak, że odziedziczenie części składowych Twojej firmy tak na prawdę będzie tylko dla nich dodatkowym kłopotem.

Bo będąc i tak już w trudnej sytuacji, mogą nie być w stanie sprostać wyzwaniom prowadzenia firmy.

Tak dotykamy trudnego i ważnego tematu sukcesji w firmach.

Na dzień dzisiejszy, jeżeli Twoja firma to Ty – czyli jeżeli jesteś indywidualnym przedsiębiorcą, powinieneś zastanowić się nad tym jak ułożyć swoją firmę, aby w razie nieszczęścia Twoja firma stanowiła dodatkowe źródło dochodu dla Twoich bliskich.

Nie zamykaj oczu na ten problem. Jest trudny, ale moim zdaniem należy się nad nim pochylić i podejść na chłodno.

Projekt ustawy o sukcesji firm jednoosobowych Ministerstwo Rozwoju skierowało niedawno do konsultacji publicznych i uzgodnień międzyresortowych. Nie wiadomo ile potrwają dalsze prace. Plan jest taki aby ustawa weszła w życie z początkiem roku 2018. Jeżeli prace utkną, choć mam nadzieję, że tak nie będzie, to nic się nie zmieni.

Projekt zakłada wspaniałą rzecz – rozwiązującą w części problem, o którym dziś piszę.  Szczegóły możecie poczytać w podlinkowanym przeze mnie wyżej artykule.

Chciałabym jednak, abyś nie traktował powyższej informacji jako wymówki, żeby nic nie zrobić.

Twoja firma to Ty. Nikt inny nie podejmie za Ciebie decyzji, kiedy jeszcze możesz ją podjąć.

Jeżeli potrzebujesz pomocy przy przeprowadzeniu Cię przez ten proces – nie wahaj się ani chwili do mnie napisz albo zadzwoń.

Chętnie pomogę! Jak?

  1. przeanalizujemy wspólnie sytuację Twojej firmy
  2. znajdziemy rozwiązanie prawne dopasowane do Twojej sytuacji osobistej
  3. popatrzymy na kilka lat do przodu, tak żeby rozwiązanie służyło Ci na lata, a nie tylko w najbliższym czasie

********************************************

Możesz też spotkać się ze mną na warsztatach podczas Konferencji DREAM – Droga REAlizacji Marzeń – 2 września w Bionanoparku w Łodzi.

Odpowiedzi na pytania znajdziesz przede wszystkim w sobie – ale pomogę Ci do nich dojść podczas konferencji DREAM – Droga REAlizacji Marzeń – 2 września w Bionanoparku w Łodzi.

Serdecznie Cię zapraszam! Jeżeli chcesz sobie zagwarantować miejsce – wejdź na www.konferencja-dream.pl.

Jak uczestnicząc w warsztatach zadbasz o cztery najważniejsze filary Twojej firmy?

  • tworząc spójny i sensowny model biznesowy swojej firmy z pomocą Witka Buraczyńskiego – architekta biznesu
  • dbając o wizerunek Twojej firmy ze wsparciem dr Ewy Hartman – specjalistki od budowania marki osobistej
  • kształtując siebie samego, bo rozwój osobisty jest ważny, w tym pomoże Ci Piotr Sobczyński – coach i trener biznesu
  • wiedząc jak zadbać o prawny aspekt Twojej firmy i tu ja służę Ci pomocą, jako przedsiębiorca i radca prawny dla biznesu.

Do zobaczenia 2 września w Bionanoparku! 🙂