phone-499991_1280Z mojego poprzedniego wpisu wiesz już, że mail, sms bądź mms jest dokumentem. Wiesz również, że za pomocą korespondencji mailowej, ustaleń telefonicznych możesz skutecznie zawierać umowy w formie dokumentowej.

Dziś opowiem Ci o tym jakie warunki muszą być  spełnione, aby można było powiedzieć, że zawarta została umowa w formie dokumentowej i zajmiemy się umową zawartą w drodze rozmowy telefonicznej, która została nagrana.

W następnych wpisach opowiem o mailach, smsach/mmsach, skanach i kserokopiach.

Forma dokumentowa – o czym musisz pamiętać

Skupmy się więc na tym jakie warunki muszą być spełnione abyśmy mogli mówić o zachowaniu formy dokumentowej. Poniższe cechy dotyczą wszystkich rodzajów tej formy czynności prawnych, nie tylko rozmowy telefonicznej.

  1. Oświadczenie woli musi być złożone w formie dokumentu (patrz mój wcześniejszy pis dot. definicji dokumentu)
  2. W sposób umożliwiający ustalenie osoby składającej oświadczenie woli
  3. Sposób utrwalenia informacji musi umożliwiać jej odtworzenie.

Jeżeli chodzi o kwestie z pkt. 1 to odsyłam do mojego wcześniejszego wpisu. Natomiast jeżeli chodzi o zagadnienie z pkt. 2 to na tą chwilę, wobec ostrożnych wypowiedzi doktryny i braku jakiegokolwiek orzecznictwa musimy się posłużyć zdrowym rozsądkiem a także celem ten nowelizacji, której przyświeca uproszczenie i odformalizowanie obrotu. Musisz też pamiętać o wymogach wobec Ciebie jako przedsiębiorcy tzn. o działanie z należytą starannością.

Identyfikacja rozmówcy

Przyjrzyjmy się więc bliżej temu, w jaki sposób można zidentyfikować rozmówcę. Najprostszym sposobem jest prośba o przedstawienie się na początku bądź w trakcie rozmowy telefonicznej.

Brak danych personalnych w nagraniu nie powoduje automatycznie braku możliwości identyfikacji rozmówcy. Pytanie, czy osoba z nami rozmawiająca  nie wyprze się tej rozmowy. Wtedy pozostanie nam kosztowna droga z użyciem opinii biegłego, aby udowodnić, że głos na nagraniu należy do tej konkretnej osoby.

„Czy rozmawiam z osobą decyzyjną w firmie?”

Często jednym z pytań jakie słyszy się w słuchawce jak dzwoni do nas przedstawiciel handlowy jest pytanie: „Czy rozmawiam z osobą decyzyjną w firmie?”. Ma to służyć potwierdzeniu tego, czy w trakcie rozmowy telefonicznej skutecznie będzie można zawrzeć umowę. Wcześniej mogliśmy mówić o formie ustnej, teraz mówimy o dokumentowej.

Nie jestem do końca przekonana czy takie pytanie załatwia sprawę dotyczącą ustalenia prawidłowej reprezentacji. Przecież dana osoba może być decyzyjna w firmie, ale nie koniecznie może mieć prawo do zawierania umów. Wiadomo też, że przedstawiciel handlowy nie będzie pytał „Czy rozmawiam z osobą mającą prawo do składania oświadczeń woli w imieniu firmy X?” 🙂

Jednak rozumienie decyzyjności może być różne a to ma znaczenie dla oceny należytej staranności po obu stronach.

Rozmowa telefoniczna

Ostatnio wiele razy spotkałam się z zapytaniem: „Czy jeżeli mój pracownik potwierdzi w rozmowie telefonicznej z konsultantem operatora telefonii komórkowej zawarcie umowy, to czy to jest prawidłowe?”

Odpowiedź jest dosyć oczywista. Do zawarcia umowy nie doszło jeżeli pracownik nie ma prawa do reprezentowania Twojej firmy. Nie musisz więc jej wykonać. Należy złożyć stosowne oświadczenie drugiej stronie, w razie jakby domagała się wykonania umowy.

Sytuacja będzie się jednak komplikować jeżeli z rozpędu zostanie zapłacona faktura za zamówioną w ten sposób usługę (to nie musi być umowa z operatorem, to może być zamówienie np. książek, albo innych towarów bez Twojej wiedzy i zgody), albo w inny dorozumiany sposób zawarcie umowy zostanie potwierdzone. Może się okazać, że wyplątać się z takiej umowy nie będzie tak prosto.

Nie jest to jednak niemożliwe. Jeżeli znajdujesz się w takiej sytuacji – mogę Ci pomóc.

Prawidłowa reprezentacja

Ważne jest też to, czy deklaracja dotycząca zawarcia umowy została jasno złożona przez umocowaną do tego osobę. Istotne także jest to, czy zostały ustalone i potwierdzone wszystkie istotne warunki umowy. Co to znaczy? Przykładowo, jeżeli rozmowa dotyczyłaby zakupu telefonu komórkowego to aby stwierdzić czy umowa została zawarta w rozmowie telefonicznej ustalone muszą być: rodzaj telefonu, jego cena i data dostawy i zapłaty.

Pamiętaj też, że takie nieuprawnione działanie pracownika, jeżeli wyrządziło szkodę Tobie jako pracodawcy, może pociągać za sobą odpowiedzialność odszkodowawczą pracownika.

Jeżeli chodzi o rozmowy telefoniczne jako formę dokumentową, to istotne jest to, czy rozmowa telefoniczna z oświadczeniami woli została nagrana – tak aby można ją było odtworzyć (pkt. 3).

O nagrywaniu rozmów bez zgody drugiej strony opowiem Ci w osobnym wpisie.

Jeżeli masz pytania dotyczące wpisu – zapraszam do komentowania albo bezpośredniego kontaktu ze mną.

 

 

pen-fountain-pen-ink-gold-39065-largeJeżeli poproszę Cię o to, żebyś zdefiniował pojęcie dokumentu, zapewne pierwsza rzecz jaka Ci przyjdzie do głowy to będzie kartka papieru, zapisana lub zadrukowana i podpisana. Mam rację? A czy pomyślisz o zwykłym mailu lub smsie jako dokumencie?

Z prawnego punktu widzenia, ważne jest, żeby dokument był podpisany. Inaczej nie będzie stanowił dokumentu w formie pisemnej. Jeżeli wdrukujemy pismo napisane w komputerze, opatrzymy naszym imieniem i nazwiskiem, ale nie złożymy pod nim podpisu – taki dokument nie będzie dokumentem w formie pisemnej.

Można jednak potraktować taki wydruk jako formę dokumentową czynności prawnej. Na tym właśnie miedzy innymi polegają zmiany w kodeksie cywilnym, o których chcę Ci opowiedzieć.

Zanim opowiem Ci jednak o formie dokumentowej, najpierw muszę Ci wyjaśnić pojęcie dokumentu.

Definicji dokumentu nie było dotąd w kodeksie cywilnym (była za to w kodeksie karnym). Doktryna i orzecznictwo wypracowały pojęcie dokumentu, który był określany jako pismo zawierające własnoręczny podpis. W dalszym ciągu to stanowisko będzie aktualne ale tylko do dokumentu w formie pisemnej.

Od 08 września 2016 roku wprowadzono do kodeksu cywilnego definicję dokumentu. Jest to nośnik informacji umożliwiający zapoznanie się z jej treścią.

Co będzie zatem nośnikiem informacji? Wszystko to na czym można dokonać zapisu treści i co potem można odtworzyć. Będzie to więc e-mail, sms, mms, nagranie video, nagranie dźwiękowe rozmowy, skany i kserokopie.

Czy to jest nowość? Otóż i tak i nie. Większość małych i średnich firm funkcjonuje w oparciu o korespondencję mailową i zamówienia telefoniczne od wielu lat. Czy to znaczy, że nie zawierają skutecznie umów? Otóż, nie. Jednak możliwość ich skutecznego wykonania często zależała od dobrej woli drugiej strony lub/i oceny sądu.

Więc co nam te zmiany dają? W jaki sposób wpływają na naszą codzienność jako przedsiębiorcy?

Jako pełnomocnik swoich klientów, idąc do sądu przykładowo z pozwem o zapłatę, który dotyczył umowy zawartej częściowo mailowo, a częściowo ustnie, nie wiedziałam do końca jak dowody w postaci maila zostaną potraktowane przez Sąd. Nie byłam też do końca pewna, czy druga strona ich nie podważy.

Co prawda nie zdarzyło mi się nigdy,  żeby Sąd zakwestionował ustalenia mailowe, tak samo jak nie zdarzyło mi się nigdy, żeby przeciwnik procesowy zaprzeczał, że danego maila nie napisał, to jednak zawsze istniało ryzyko, że maile to będzie za mało żeby dowieść treści umowy i że została ona zawarta.

Od września tego roku, mam pewność, że przedstawione przeze mnie dowody w postaci skanów bądź maili są formą zawierania umów. Co więcej, są dokumentem.

Teraz Ty jako przedsiębiorca, jeżeli zadbasz o szczegóły, o których napiszę w kolejnych wpisach, zawierając umowy drogą mailową lub w inny „elektroniczny” sposób, możesz czuć się pewniej w obrocie gospodarczym.

W następnym wpisie opowiem Ci między innymi o tym:

  • czy jeżeli w trakcie rozmowy telefonicznej wyrazisz zgodę na zawarcie umowy, to czy będzie to dla Ciebie wiążące,
  • czy możesz skutecznie zawierać umowy wysyłając maila z adresu, który Cię nie identyfikuje,
  • czy jeżeli Twój pracownik potwierdzi w rozmowie telefonicznej zawarcie umowy np. z operatorem komórkowym to czy to dla Twojej firmy skutkuje zawarciem umowy.

Pamiętaj o tym, że jeżeli masz jakiekolwiek pytania dotyczące wpisu – koniecznie zadaj je w komentarzu albo napisz do mnie maila.

 

Jak skutecznie zawrzeć umowę za pomocą maila lub smsa (zapowiedź)

Magdalena Bojaryn        28 października 2016        Komentarze (0)

office-notes-notepad-entrepreneur-38556-largeNa fali ostatniego śniadania biznesowego „Przy kawie o prawie”, które cyklicznie organizujemy dla naszych Klientów i zaprzyjaźnionych firm spieszę do Ciebie z zapowiedzią wpisów dotyczących (niby) nowej formy zawierania umów, jaka pojawiła się w kodeksie cywilnym od września tego roku.

Jeszcze dużo kwestii praktycznych stoi pod znakiem zapytania. Przykładowo: czy mail wysłany z adresu gdzie w aliasie jest tylko nazwisko, będzie wystarczające, żeby zidentyfikować adresata; czy jeżeli druga strona nie będzie miała technicznej możliwości, żeby odczytać maila to będziemy mogli stwierdzić, że nasza decyzja co do zawarcia umowy została skutecznie przekazana naszemu kontrahentowi?

Z pomocą przyjdzie z pewnością orzecznictwo. Zanim jednak pojawią się orzeczenia w tym zakresie, dobrze, żebyś wiedział jak poruszać się po nowych przepisach i jak je stosować.

Postanowiłam więc przygotować 3 wpisy dotyczące tzw. formy dokumentowej. 

Pierwszy wpis będzie dotyczył definicji dokumentu: „Czy wiesz, że mail jest dokumentem?”

Drugi wpis będzie dotyczył zasad stosowania formy dokumentowej przy zawieraniu umów: „W jaki sposób zawierać umowy za pomocą maila lub smsa?”

Trzeci wpis będzie o tym w jaki sposób od umowy zawartej w formie dokumentowej odstąpić, ją zmienić lub ją wypowiedzieć. „Kiedy umowę skutecznie wypowiesz mailem?”

Pierwszy wpis już w najbliższy poniedziałek. Zapraszam!

 

Nie czytałeś, nie podpisuj.

Magdalena Bojaryn        26 sierpnia 2016        13 komentarzy

Contract Word Meaning Bond Compact And Contracts

Dziś wpis pod wpływem moich doświadczeń z prób negocjacji umowy z dużym podmiotem zajmującym się usługami marketingowymi. Tak, prawnik też zawiera umowy z dostawcami i też czasem odbija się od ściany.

Nazwę tej firmy (nazwijmy ją firmą X) pomijam bo tak na prawdę nie jest to istotne. Niestety miałam zastrzeżenia co do całego procesu handlowego, który miał doprowadzić do zawarcia umowy i rozpoczęcia współpracy. Miał, bo do zawarcia umowy nie doszło. 🙂 Więc po pierwszych wybojach, zaczęłam się zastanawiać czy zaczynać z tą firmą współpracę, nawet jak dojdziemy do porozumienia co do kwestii prawnych.  Ale do rzeczy.

Większość osób, kiedy dostaje od dużej firmy umowę wraz z regulaminem na 10 stron drobnym druczkiem, zakłada, że albo ja podpisze albo nie ma szans na współpracę. Traktuje tą umowę jako adhezyjną czyli take it or leave it. 

Większość osób zawieranych umów nie czyta w ogóle, abo tylko pobieżnie. Nie trzeba dodawać, że kończy się to niemiłą niespodzianką. Tłumaczenia „ja nie wiedziałem!” są z punktu widzenia przedsiębiorcy niezbyt mocnym argumentem.

Otóż, pamiętaj:

1. Każdą umowę możesz negocjować. Nie zawsze się uda, ale zawsze warto próbować.

Są modele działalności, które zakładają masowość i tam nie negocjuje się z klientem, albo robi się to w ograniczonym zakresie. W innych przypadkach w ogromnej większości, druga strona będzie z Tobą rozmawiać. Tylko Tobie się wydaje, że tak nie będzie. 

2. Nie czytałeś, nie podpisuj.

Duże podmioty mają umowy sporządzone w ten sposób, żeby maksymalnie chronić swoje interesy. Liczą na to, że klient umowy nie przeczyta i w dużej mierze mają rację, że tak właśnie będzie. 

Tutaj sprawdza się zasada, że jeżeli można przy zawieraniu umów należy trzymać się zasady duży z dużym, średni ze średnim i mały z małym. Wtedy każda ze stron ma podobną pozycję negocjacyjną i podobne szanse na zawarcie korzystnej dla siebie umowy.

A co w sytuacji, kiedy po skrupulatnym przejrzeniu umowy, mamy pytania i wątpliwości i życzymy sobie, aby firma, z którą chcemy rozpocząć współpracę wzięła to pod uwagę? Wszystko zależy od tego, czy nasze wątpliwości dotyczą kwestii bardzo istotnych, czy możemy przymknąć na nie oko, ponieważ nie godzą w bezpieczeństwo prawne i finansowe zawieranej umowy.

W naszym przypadku, wątpliwości istotnych było kilkanaście. Wiedziałam, że bez ich zmiany nie zdecydujemy się podpisać umowy.

Były to między innymi takie kwestie:

  1. umowa zawarta na czas określony, bez możliwości wypowiedzenia dla Klienta (chciałam mieć taką możliwość, jeżeliby firma X nie wywiązywała się z umowy lub wywiązywałaby się nienależycie), za to firma X miała możliwość aby współpracę zakończyć bez podawania przyczyny za tygodniowym (!) wypowiedzeniem,
  2. wykluczona jakakolwiek odpowiedzialność majątkowa za wyrządzone szkody – brak odpowiedzialności za wykonywaną dla klienta pracę
  3. duża rozbieżność pomiędzy tym co przekazywał w rozmowach handlowiec a tym co było w treści umowy.

Podczas negocjacji usłyszałam takie argumenty:

  1. „ale przecież nie zdarzyło się jeszcze nigdy, żeby jakikolwiek klient chciał nam wypowiedzieć umowę bo coś nie tak robiliśmy, proszę mi wierzyć”. „My tylko raz wypowiedzieliśmy umowę, ale wina leżała po stronie klienta.” Wszystko super, tylko wiem, że nawet najlepszej firmie może trafić się nieuczciwy pracownik i wyrządzić szkodę, a ja w takiej sytuacji chcę mieć możliwość zakończenia współpracy.  Zwłaszcza, że patrz pkt. 2.
  2. „cena usługi jest konkurencyjna i dlatego jesteśmy zmuszeni ograniczać ryzyko”, tylko, że ja nie chcę współpracować z firmą, która nie bierze na siebie ryzyka dobrej obsługi klienta. Rozumiem ograniczenie ryzyka, ale w tym przypadku firma X zupełnie je wyeliminowała.
  3. i tu jest wisienka na torcie i właściwie powód, dla którego publikuję ten wpis, bo firma X przekonywała mnie, że co prawda w umowie jest, że my jako klient możemy zgłaszać jedną poprawkę do wykonanego dzieła, ale w praktyce „zawsze wychodzimy do klienta i zawsze tych poprawek jest więcej”;  „co prawda w umowie nie ma informacji, iż po jej zakończeniu przekazujemy dostęp do strony i kody źródłowe, ale w praktyce tak robimy”.

Taka argumentacja nastąpiła jeszcze co do innych kilku kwestii. Firma X przekonywała mnie, że w rzeczywistości robią  inaczej, ale nie chcą zmienić umowy.

W tym miejscu, chciałabym Ci zwrócić uwagę na to, że:

  1. jeżeli podpiszesz umowę o konkretnej treści, to wiąże Cię ta umowa, a nie przekonywania handlowca, że „w rzeczywistości robią inaczej”
  2. jeżeli jesteś konsumentem masz większe prawa niż w przypadku relacji B2B, ale też musisz uważać na to, co podpisujesz,
  3. w żadnym przypadku handlowiec nie powinien wprowadzać Cię w błąd, ale jeżeli przekazuje Ci informacje odnośnie oferty czy umowy, powinny one być zgodne z jej treścią,
  4. jeżeli informacje przekazywane przez handlowca różnią się od treści umowy, wiąże Cię treść podpisanej umowy i w razie sporu co do jej wykonania nie możesz powoływać się na informacje, jakie uzyskałeś od handlowca.

Co się stanie jeżeli co innego mówił handlowiec a co innego jest w zawartej przez Ciebie umowie? Jeżeli jesteś konsumentem i potrafisz udowodnić wprowadzenie w błąd to możesz liczyć na to, że przy ewentualnym sporze sąd będzie po Twojej stronie.

W przypadku umów pomiędzy przedsiębiorcami, sprawa się komplikuje. Jako przedsiębiorca jesteś zobowiązany do należytej staranności, większej niż konsument.

W tym miejscu mogłabym się rozpisywać nad stanowiskiem Sądu Najwyższego, który jasno deklaruje, że przedsiębiorca jako profesjonalista powinien, mówiąc kolokwialnie, wiedzieć co robi i nie może tłumaczyć się nieznajomością przepisów i prawa.

Jednak moje doświadczenie pokazuje, że często sądy powszechne, zwłaszcza w sporach pomiędzy dużymi spółkami a drobnymi podmiotami, stosują podwójne standardy i traktują indywidualnego przedsiębiorcę jak konsumenta.

Podczas negocjacji z firmą X spotkałam się też z uwagą w naszą stronę, że chyba jesteśmy pierwszą firmą, która przeczytała cały regulamin i ma jakieś uwagi. Otóż to! Bo to powinien być standard. Po pierwsze, że umowy się czyta. Po drugie, że informacje handlowe są zgodne z treścią umowy.

PS 1 Chciałabym żyć w świecie, gdzie uścisk dłoni jest ważniejszy od słowa pisanego. Wtedy pewnie prawnicy byliby mniej potrzebni ;), ale żyłoby się prościej.

PS 2 Dbaj o swoje interesy i pamiętaj, że ważne jest to co podpisałeś, a nie to co obiecał Ci handlowiec. Nawet jeżeli zrobił to w dobrej wierze.

 

conference_roomJeżeli jesteś wynajmującym, obojętnie czy jesteś przedsiębiorcą czy też osobą fizyczną czerpiącą zyski z najmu nieruchomości, stykasz się najczęściej z następującymi problemami:

  1. niepłacenia czynszu najmu w terminie
  2. bezumownego korzystania z lokalu i eksmisją lokatorów
  3. zniszczeniami lokalu przekraczającymi wysokość kaucji

Najemca bez meldunku. 

Z mojego doświadczenia, obok należności z pożyczek prywatnych pomiędzy znajomymi lub w rodzinie, należności od osób fizycznych wynikające z najmu lokalu mieszkalnego, są należnościami najtrudniejszymi do zwindykowania.

Zwłaszcza, gdy masz do czynienia z taką sytuacją, gdzie jedyny adres dłużnika jakim dysponujesz to adres wynajmowanej przez niego Twojej nieruchomości.

Jeżeli dłużnik po opuszczeniu Twojej nieruchomości, nie zamelduje się na innym adresie w najbliższym czasie, nie będziesz mógł szybko i skutecznie przeprowadzić postępowania sądowego. Tym samym, Sąd nie będzie mógł doręczyć dłużnikowi sądowej korespondencji. Ewentualny nakaz zapłaty zostanie uchylony, a postępowanie zawieszone.

Sąd na Twój wniosek będzie mógł ustanowić kuratora dla takiego dłużnika, ale wiąże się to z dodatkowymi kosztami, które Ty będziesz musiał ponieść. Inaczej sąd umorzy postępowanie w sprawie ustanowienia kuratora. Taki sam los spotka Twoje postępowanie w sądzie o zapłatę.

Jeżeli nie będziesz mógł zlokalizować swojego dłużnika, należność czynszowa może się przedawnić.  Postępowanie sądowe jest wtedy ryzykowne. Jak dłużnik podniesie zarzut przedawnienia, powództwo zostanie oddalone. Pozostanie Ci ewentualne wpisanie dłużnika do KRD. Więcej na ten temat piszę tutaj. 

Zastaw ustawowy – prawo wynajmującego

stairs-home-loft-lifestyleJeżeli to Ty wynajmujesz lokal pod swoją działalność gospodarczą albo mieszkanie, czy kiedykolwiek miałeś świadomość tego, że z chwilą kiedy spóźniłeś się z wpłatą czynszu w terminie (a każdemu się zdarza) na rzeczach wniesionych do tej nieruchomości powstaje zastaw?

No właśnie. Twój dłużnik też tego prawdopodobnie nie wie. Nie wie, że jeżeli najemca stał się dłużnikiem, możesz sprzeciwić się temu, aby opróżnił lokal ze swoich rzeczy. Możesz nawet użyć do tego siły. Wreszcie, możesz też celem ochrony swojego prawa usunąć jego rzeczy z przedmiotu najmu (lokalu, mieszkania) żeby je zabezpieczyć.

Musisz tylko wiedzieć jak to zrobić.

Zastaw ustawowy na ruchomościach stanowiących własność najemcy to jedno z narzędzi do skutecznego dochodzenia należności przez wynajmującego. Rzadko się o nim pamięta, bo nie jest łatwe w stosowaniu, wiąże się z pewnymi ryzykami i trzeba wiedzieć jak go wykorzystać.

Zatem na początek garść informacji czym zastaw jest, jak powstaje. Potem opowiem Ci jak z niego skorzystać.

  1. zastaw ustawowy powstaje z mocy ustawy w chwili, kiedy Twój najemca zaczyna zalegać z płatnościami za najem. Czyli Twoje prawa jako wynajmującego od razu są chronione w razie nierzetelności najemcy. Nie musisz składać żadnego oświadczenia w tym zakresie.
  2. zastaw ten zabezpiecza należności czynszowe i świadczenia dodatkowe, co oznacza zastaw ten nie obejmuje np. kar umownych wynikających z umowy np. za niezwrócenie przez najemcę lokalu w terminie! Przyjmuje się, że świadczeniami dodatkowymi są:opłaty związane z eksploatacją lokalu, bieżącymi remontami, sprzątaniem.
  3. zastaw ten powstaje na ruchomościach (rzeczach) stanowiących własność bądź współwłasność najemcy i znajdujących się w wynajmowanym lokalu/mieszkaniu
  4. zastaw ten dotyczy tylko zbywalnych ruchomości dłużnika, z tego względu pamiątkowe zdjęcia z wakacji, albumy rodzinne, dokumentacja dotycząca działalności firmy nie będzie obciążona zastawem. Zastaw ma służyć zwiększeniu prawdopodobieństwa odzyskania należności od dłużnika, a więc musi dotyczyć tylko tego co może być spieniężone. Do oceny zbywalności stosuje się przepisy dotyczące egzekucji komorniczej.
  5. zastawem są zabezpieczone należności czynszowe nie wyższe niż za rok 
  6. jeżeli Twój najemca w trakcie trwania stosunku najmu, zalegając Tobie z opłatami za czynsz sprzeda lub w inny sposób pozbędzie się własności rzeczy znajdujących się w przedmiocie najmu (lokalu, mieszkaniu) nie ma to wpływu na istnienie zastawu; dopiero usunięcie tych rzeczy z lokalu/mieszkania powoduje wygaśnięcie zastawu

Co w praktyce daje Ci zastaw?

  1. po pierwsze możesz, nawet siłowo, sprzeciwić się temu, aby najemca zabrał jakiekolwiek rzeczy z Twojej nieruchomości, którą mu wynajmujesz, czym możesz wpłynąć na to, żeby Ci zapłacił,
  2. jeżeli ruchomości, na których jest zastaw, zostaną zabrane przez komornika bądź inny organ egzekucyjny, który prowadzi egzekucje przeciwko Twojemu najemcy, to zastaw nie wygasa, a Ty musisz powiadomić komornika o tym, że przysługuje Ci prawo zastawu na tych zajętych ruchomościach i komornik, po sprzedaży rzeczy na licytacji w pierwszej kolejności zaspokoi Twoje należności z najmu i opłat dodatkowych (nie więcej niż za rok).

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej – napisz do mnie lub zadzwoń. Chętnie odpowiem na Twoje pytania.

Zawsze możesz też zostawić wiadomość w komentarzu. Każdy praktyczny przykład omówiony na szerszym forum zbliża nas do (prawie) idealnego rozwiązania problemu.

PS Jeżeli jesteś ciekawy co będzie w następnych częściach wpisów dotyczących umowy najmu – zapisz się na newsletter. Z powodu dużej ilości obowiązków nie mogę obiecać regularnych wpisów, ale postaram się, żeby wpis ukazał się jeszcze w tym tygodniu.

Będę pisać o innych metodach ochrony interesów wynajmującego: będzie o karach umownych i ryzyku z tym związanym, o przewłaszczeniu rzeczy najemcy i co z tym może zrobić wynajmujący.

Więc jeżeli masz jakieś pytania odnośnie umowy najmu teraz jest dobry moment, żeby do mnie napisać. Będę mogła wziąć to pod uwagę przy przygotowywaniu kolejnych wpisów. 🙂