Kara umowna w umowie sprzedaży udziałów sp. z o.o. (cz. 3)

Magdalena Bojaryn        28 marca 2017        Komentarze (0)

Z mojego poprzedniego wpisu wiesz już, że w umowie sprzedaży udziałów w spółce z o.o. możesz zawrzeć klauzulę z karą umowną. Będziesz się mógł jej domagać, w razie jak druga strona nie złoży skutecznie w KRS wniosku o zmianę udziałowców oraz członków zarządu.

Jest to jeden ze sposobów zmotywowania kupującego udziały w Twojej spółce, aby a odpowiednim czasie złożył stosowne wnioski do sądu rejestrowego.

Dziś powiem Ci w jaki sposób możesz wpłynąć na treść wpisu do KRS, jeżeli kupujący udziały pomimo obowiązku nałożonego przez niego ustawą oraz pomimo zagrożenia karą umowną, nie wykonuje swoich powinności. [ czytaj dalej …]

Kara umowna w umowie sprzedaży udziałów w spółce z o.o. (cz. 2)

Magdalena Bojaryn        24 marca 2017        Komentarze (1)

W moim poprzednim wpisie nakreśliłam scenariusz jaki może być Twoim udziałem, jeżeli zbyt lekko podejdziesz do kwestii sprzedaży udziałów w spółce z o.o. Zwłaszcza jeżeli jesteś również członkiem zarządu w tej spółce.

Jeżeli udziały sprzedajesz swojemu wspólnikowi, bądź osobie zaufanej ryzyko maleje prawie do zera. Jednak, jeżeli kupującym jest osoba zupełnie Ci obca, warto poświęcić trochę czasu na dodatkowe czynności związane ze sprzedażą.

Wszystko po to, żebyś rzeczywiście, po podpisaniu umowy sprzedaży udziałów i złożeniu rezygnacji z pełnienia funkcji członka zarządu, mógł zacząć nowy rozdział.

Co powinieneś zrobić zanim podpiszesz umowę

To o czym za chwilę przeczytasz jest istotne zwłaszcza, jak pozbywasz się wszystkich udziałów w spółce: np. jesteś jej jedynym wspólnikiem.

Dlaczego? Bo masz wtedy duże szanse trafić na kupującego, który jest etatowym wspólnikiem i wcale nie kupuje Twojej spółki, żeby prowadzić dalej biznes.

Jest duża szansa, że za pomocą „Twojej” spółki zaciągnie zobowiązania, których nie ma zamiaru spłacić. Jeżeli w KRS będziesz widniał dalej jako wspólnik i prezes zarządu  do Ciebie będą pukać wierzyciele, pomimo tego, że nie będziesz miał już ze spółką nic wspólnego.

Co radzę Ci zrobić?

Sprawdź potencjalnego kupującego w KRS. Zainwestuj kilkadziesiąt złotych, żeby uzyskać informację czy ten konkretny człowiek jest już wspólnikiem w innych spółkach handlowych. Jako wspólnik najczęściej. Jako członek zarządu raczej nie wystąpi.

Sprawdź w internecie czy te spółki są działającymi podmiotami. Jeżeli nie – odstąp od sprzedaży. Wiem, że wizja pozbycia się udziałów i zakończenia sprawy jest kusząca, ale kupujący jako etatowy wspólnik w wielu martwych spółkach, to same kłopoty.

Oczywiście, jeżeli chcesz sprzedać udziały za wszelką cenę – zignoruj powyższe uwagi. Tylko pamiętaj, że wtedy mogą Cię dotyczyć okoliczności, o których pisałam tutaj. 

Pamiętaj też, że to co napisałam powyżej nie jest rozwiązaniem 100% – to tylko i aż pozwala ocenić ryzyko i świadomie podjąć decyzję. 

Sprawdź przyszłego członka zarządu

Razem z udziałami, rezygnujesz również z bycia członkiem zarządu. Pytanie – kto ma wejść na Twoje miejsce?

Pomyślisz sobie, że przecież to nie Twoja sprawa. Owszem. Ale przypomnij sobie treść mojego ostatniego wpisu. Czy chcesz na zawsze widnieć w KRS w spółce, z którą nie masz nic wspólnego?

Możliwe też, że zależy Ci na tym, aby Twoja spółka, którą sprzedajesz trafiła w dobre ręce. Jakby nie było, byłeś jej twarzą przez jakiś czas i czujesz się z nią związany/a.

Jeżeli nie chcesz brać udziału jako główny bohater w tym scenariuszu zwróć uwagę czy osoba mająca pełnić funkcję członka zarządu jest obecna na spotkaniach dotyczących sprzedaży udziałów. Możliwe, że kupujący i przyszły zarząd to ta sama osoba.

Wtedy sprawa jest łatwiejsza.

Co powinno obudzić Twoją czujność? Jeżeli nowy członek zarządu:

  1. jest z rocznika około 1940 i/lub
  2. widnieje w zarządzie wielu spółek w KRS. Ile to wiele? Moim zdaniem więcej niż 5. Sprawdziłabym spółki, w których jest członkiem zarządu czy są to podmioty działające  i/lub
  3. nie uczestniczy w ogóle w procesie zakupu udziałów.

Jeżeli stwierdziłeś/aś powyższe, moim zdaniem poważnie powinieneś/powinnaś zastanowić się nad sprzedażą udziałów tej osobie, albo tym skrupulatniej przygotować się do dalszych kroków.

Umowa sprzedaży udziałów – jaka forma?

Umowa sprzedaży udziałów musi być dla swojej ważności zawarta w formie pisemnej z podpisami notarialnie poświadczonymi.

Co to oznacza w praktyce? Umowę przygotowują strony, a podpisy składają pod nią przed notariuszem, który poświadcza, że te osoby właśnie, a nie inne złożyły pod umową własnoręczne podpisy.

Uwaga! Bardzo ważne jest to, żeby data umowy i data poświadczania podpisów były tożsame. Nie będzie wtedy wątpliwości, jaka jest data zawarcia umowy. Ma to znaczenie np. przy kwestii uprawnień do dywidendy i przy innych sprawach również.

Kara umowna – jak jej użyć w umowie sprzedaży udziałów

Jak słusznie zauważył jeden z Czytelników bloga, kary umowne nie odstraszą kogoś, kto i tak zamierza być nieuczciwy.

100% racji. Dlatego wcześniej powiedziałam Ci o tym jak możesz wyeliminować kupującego, który potencjalnie może sprawić kłopoty.

Jeżeli pierwsze „testy” kupujący przejdzie pozytywnie, a będzie się wzbraniał przed zastrzeżeniami w umowie, o których zaraz Ci opowiem, powinno Ci to również dać do myślenia. Możliwe, że powinieneś zweryfikować osobę kupującego.

Po pierwsze, jak się domyślasz jednym z narzędzi jest to, żeby w umowie zawrzeć postanowienie, że jeżeli w określonym czasie nie zostanie do KRS złożony prawidłowo czyli skutecznie wniosek o zmianą danych dotyczących udziałowca oraz członka zarządu, będziesz miał prawo obciążyć kupującego karami umownymi.

Jeżeli ktoś ma zamiar złożyć taki wniosek – nie będzie miał problemu, żeby takie postanowienie w umowie zaakceptować. Proste.

Po drugie, jest również możliwość zawarcia umowy sprzedaży udziałów pod warunkiem.

Standardowo przy tego typu umowach, warunkiem jest zapłata za udziały. Warunkiem może być dokonanie stosownych zmian w KRS.

Tutaj jednak sprawa jest bardziej skomplikowana. Jak połączyć ze sobą dwie kwestie: powołanie nowego członka zarządu ze zmianami w KRS?

Zarząd najczęściej powoływany jest przez Zgromadzenie Wspólników, a ono w nowym składzie może się odbyć dopiero jak prawo własności udziałów przejdzie na nowych wspólników/wspólnika.

Sam widzisz, że sprawa nie jest prosta.

Można próbować te sprawy połączyć, ale ja mam rozwiązanie, które jest mniej skomplikowane, a skuteczne.

Nie wiem czy wiesz, ale po złożeniu rezygnacji z pełnienia funkcji członka zarządu nie masz uprawnień aby złożyć wniosek do KRS o zmianę.

Pytanie więc – co zrobić aby taką zmianę spowodować. Ale … o tym opowiem Ci w następnym wpisie.

Będzie o tym:

  1. co zrobić, żebyś mógł złożyć wniosek o zmianę w KRS
  2. co zrobić, aby zmian w KRS dokonał sam sąd.

Jeżeli nie chcesz, żeby ominął Cię kolejny wpis – zasubskrybuj treści na blogu. W ten sposób będziesz zawsze na bieżąco.

  • Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach przez email.

PS. Jeżeli nie jesteś pewien czy umowa sprzedaży chroni w wystarczający sposób Twoje interesy – wejdź na stronę www.bezpiecznaumowa.kacprzyk-bojaryn.pl, wypełnij krótki formularz i dowiedz się czy Twoja umowa jest bezpieczna.

Kara umowna w umowie sprzedaży udziałów w spółce z o.o. (cz. 1)

Magdalena Bojaryn        21 marca 2017        2 komentarze

Z cyklu „Zanim cokolwiek zrobisz sam” – zapraszam Cię do lektury dzisiejszego wpisu. Jeżeli szykujesz się do sprzedaży udziałów w spółce z o.o. – ten wpis jest dla Ciebie.

Prolog

Jesteś wspólnikiem i jednocześnie członkiem zarządu w spółce z o.o. Postanawiasz sprzedać swoje udziały i rozpocząć zupełnie
nowy etap w swoim życiu.

Znajdujesz kupca.

Podpisujecie umowę, otrzymujesz wynagrodzenie.

Nie tyle za udziały, co za cały swój wysiłek jaki włożyłeś/włożyłaś w tworzenie firmy. Jednocześnie składasz rezygnację z pełnienia funkcji członka zarządu. Rezygnacja ta zostaje przyjęta.

Za ciężko zarobione pieniądze (lata wyrzeczeń, poświęceń, nieprzespanych nocy) jedziesz na wymarzone wakacje. Po dwóch miesiącach wracasz, zaczynasz nowy rozdział. Wchodzisz do nowej spółki. Wszystko układa się świetnie.

Rozwinięcie

Po jakimś czasie, powiedzmy po 10 miesiącach dostajesz pierwsze pisma. Z Sądu Rejestrowego – wezwanie do złożenia stosownych sprawozdań finansowych wraz z uchwałami zgromadzenia wspólników pod rygorem grzywny.

Ignorujesz wezwanie.

Przecież złożyłeś/złożyłaś rezygnację. Udziałów już nie masz. Sprawa Ciebie nie dotyczy.

Za 3 miesiące Twój wspólnik w nowej spółce prosi Cię o wyjaśnienia.  Do spółki przyszło zajęcie komornicze Twojego wynagrodzenia. Jakaś grzywna z sądu. Twój wspólnik pyta się Ciebie czy o czymś powinieneś wiedzieć.

Zaczyna podejrzewać, że coś przed nim ukrywasz.

Zdenerwowałaś/eś się. Nie masz żadnych długów przecież. Sprawę dawnej spółki zamknąłeś.

W pierwszym odruchu chwytasz za telefon i próbujesz dodzwonić się do nabywcy udziałów w Twojej starej firmie. Ma wyłączony telefon.

Sprawdzasz KRS starej spółki. Okazuje się, że pomimo złożonej rezygnacji nadal widniejesz jako członek zarządu i wspólnik w KRS.

Po roku od momentu kiedy sprzedałeś/aś udziały dostajesz wezwanie z Urzędu Skarbowego do złożenia wyjaśnień z powodu niezłożenia sprawozdania finansowego za ubiegły rok w terminie.

Nawet nie wiedziałeś, że ordynacja podatkowa zawiera sankcje karne za nie wykonanie takich obowiązków. Teraz już wiesz.

Twoi rodzice poinformowali Cie, że przychodzą do Ciebie jakieś wezwania do zapłaty. Na stary adres. Skąd ktoś ma Twój stary adres? I dlaczego nęka Twoich rodziców.

Czujesz się jak bohater filmu „Gra” z Michaelem Douglasem w roku głównej. Nie wiesz za bardzo co się dzieje i dlaczego.

Najprawdopodobniej sprzedałeś/aś swoje udziały komuś, kto niekoniecznie chciał prowadzić pod swoim imieniem i nazwiskiem kolejny biznes.

Zakończenie

W następnym wpisie dowiesz się czy mogłeś coś zrobić żeby scenariusz powyższy wyglądał inaczej. Czy mogłeś w jakiś sposób zabezpieczyć się przed negatywnymi konsekwencjami sprzedaży udziałów? Czy możesz w jakiś sposób wpłynąć na sąd rejestrowy, aby wykreślił Cię z KRS?

Jak skorzystać z zastawu na ruchomościach najemcy- wskazówki dla wynajmującego

Magdalena Bojaryn        13 marca 2017        Komentarze (0)

Jak skorzystać z zastawu na ruchomościach najemcy- wskazówki dla wynajmującego 

Zastaw ustawowy na ruchomościach stanowiących własność najemcy to jedno z narzędzi do skutecznego dochodzenia należności przez wynajmującego. Rzadko się o nim pamięta, bo nie jest łatwe w stosowaniu i wiąże się z pewnymi ryzykami. Trzeba po prostu wiedzieć jak z niego korzystać.

Zatem na początek garść informacji czym zastaw jest i jak powstaje. Potem opowiem Ci jak z niego skorzystać.

Czym jest zastaw ustawowy w umowie najmu?

  1. Zastaw ustawowy powstaje z mocy ustawy w chwili, kiedy Twój najemca zaczyna zalegać z płatnościami za najem. Czyli Twoje prawa jako wynajmującego od razu są chronione w razie nierzetelności najemcy. Nie musisz składać żadnego oświadczenia w tym zakresie.
  2. Zastaw ten zabezpiecza należności czynszowe i świadczenia dodatkowe, co oznacza zastaw ten nie obejmuje np. kar umownych wynikających z umowy np. za niezwrócenie przez najemcę lokalu w terminie! Przyjmuje się, że świadczeniami dodatkowymi są:opłaty związane z eksploatacją lokalu, bieżącymi remontami, sprzątaniem.
  3. Zastaw ten powstaje na ruchomościach (rzeczach) stanowiących własność bądź współwłasność najemcy i znajdujących się w wynajmowanym lokalu/mieszkaniu
  4. Zastaw ten dotyczy tylko zbywalnych ruchomości dłużnika, z tego względu pamiątkowe zdjęcia z wakacji, albumy rodzinne, dokumentacja dotycząca działalności firmy nie będzie obciążona zastawem. Zastaw ma służyć zwiększeniu prawdopodobieństwa odzyskania należności od dłużnika, a więc musi dotyczyć tylko tego co może być spieniężone. Do oceny zbywalności stosuje się przepisy dotyczące egzekucji komorniczej.
  5. Zastawem są zabezpieczone należności czynszowe nie wyższe niż za rok 
  6. Jeżeli Twój najemca w trakcie trwania stosunku najmu, zalegając Tobie z opłatami za czynsz sprzeda lub w inny sposób pozbędzie się własności rzeczy znajdujących się w przedmiocie najmu (lokalu, mieszkaniu) nie ma to wpływu na istnienie zastawu; dopiero usunięcie tych rzeczy z lokalu/mieszkania powoduje wygaśnięcie zastawu.

UWAGA! Możesz w taki sposób sformułować umowę najmu, żeby usunięcie ruchomości z przedmiotu najmu nie pozbawiało Cię zastawu. Jeżeli chcesz wiedzieć jak to zrobić – skontaktuj się ze mną. 

Co w praktyce daje Ci zastaw?

  1. po pierwsze możesz, nawet siłowo, sprzeciwić się temu, aby najemca zabrał jakiekolwiek rzeczy z Twojej nieruchomości, którą mu wynajmujesz, czym możesz wpłynąć na to, żeby Ci zapłacił,
  2. jeżeli ruchomości, na których jest zastaw, zostaną zabrane przez komornika bądź inny organ egzekucyjny, który prowadzi egzekucje przeciwko Twojemu najemcy, to zastaw nie wygasa, a Ty musisz powiadomić komornika o tym, że przysługuje Ci prawo zastawu na tych zajętych ruchomościach i komornik, po sprzedaży rzeczy na licytacji w pierwszej kolejności zaspokoi Twoje należności z najmu i opłat dodatkowych (nie więcej niż za rok).

Jeżeli chcesz wiedzieć więcej – napisz do mnie lub zadzwoń. Chętnie odpowiem na Twoje pytania.

Zawsze możesz też zostawić wiadomość w komentarzu. Każdy praktyczny przykład omówiony na szerszym forum zbliża nas do (prawie) idealnego rozwiązania problemu.

PS Jeżeli jesteś ciekawy co będzie w następnych częściach wpisów dotyczących umowy najmu – zapisz się na newsletter. Z powodu dużej ilości obowiązków nie mogę obiecać regularnych wpisów, ale postaram się, żeby wpis ukazał się jeszcze w tym tygodniu.

Będę pisać o innych metodach ochrony interesów wynajmującego: będzie o karach umownych i ryzyku z tym związanym, o przewłaszczeniu rzeczy najemcy i co z tym może zrobić wynajmujący.

PS. Jeżeli nie jesteś pewien czy umowa najmu chroni w wystarczający sposób Twoje interesy – wejdź na stronę www.bezpiecznaumowa.kacprzyk-bojaryn.pl, wypełnij krótki formularz i dowiedz się czy Twoja umowa jest bezpieczna.

Umowa Spółki z o.o. – S24 czy wizyta u notariusza? cz. 2

Magdalena Bojaryn        17 lutego 2017        Komentarze (0)

W moim wczorajszym wpisie odpowiedziałam Ci na pytanie dlaczego warto stworzyć dopasowaną umowę spółki z o.o.. Umowę, która będzie odpowiadała potrzebom wspólników i rozwiązywała problemy na przyszłość.

Dziś trochę więcej szczegółów dotyczących ograniczeń związanych z zakładaniem spółki  z o.o. przez internet – czyli tzw. spółką S24.

Ostatnio podczas spotkania z klientami, którzy zastanawiają się w jakiej formie rozpocząć współpracę, usłyszałam takie stwierdzenie: „No bo przecież możemy zarejestrować spółkę z o.o. przez internet, a potem umowę spółki zmienić”.  Niby tak, ale… No właśnie.

Problem polega na tym, że zawierasz umowę spółki z o.o. według standardu jaki oferuje s24 (https://ekrs.ms.gov.pl) bez uwzględnienia indywidualnych potrzeb wspólników. Potem możesz dokonać zmiany umowy spółki, ale:

  1. na chwilę obecną (wczoraj ustalałam te kwestie telefonicznie na infolinii MS) możesz poprzez system internetowy zmienić jedynie adres spółki i jej siedzibę, kody PKD oraz wpisać zmiany zarządu i rady nadzorczej. Więc opcja – „teraz zarejestruję sobie spółkę tak jak jest to w S24 a potem dokonam zmian” na chwilę obecną nie wchodzi w grę. Z informacji jakie uzyskałam na infolinii wynika, że dalsze zmiany są testowane i powinny być wprowadzone do użytku w tym roku (!).
  2. jeżeli jakieś zmiany umowy spółki zostaną dokonane przed notariuszem, potem nie masz już możliwości aby zmieniać umowę przez S24.
  3. poza tym, uwierz mi, że jak będziesz miał te formalności załatwione, to dopóki Cię coś bardzo nie zaboli, jeżeli chodzi o treść umowy spółki, to będzie ostatnia rzecz o jakiej pomyślisz, żeby zrobić. Zajmiesz się biznesem i „nie będziesz miał czasu na głupoty jak zmiany umowy spółki”. 

 Wzór S24 czy umowa „na miarę”?

Pewnie zastanawiasz się dlaczego ten ogólny wzór umowy s24 nie jest według mnie dobry. Już Ci wyjaśniam,

Wyobraź sobie, że jako np. architekt chcesz razem ze swoim dobrym kolegą, który ma uprawnienia w branży instalacji sanitarnych i duże doświadczenie, razem świadczyć usługi projektowe na rzecz generalnych wykonawców robót budowlanych.

Dochodzicie do wniosku, że warto by było nie ryzykować własnym majątkiem, zwłaszcza, że kary umowne za niedochowanie terminów w branży budowlanej mogą być wysokie.

Warto więc z generalnym wykonawcą występować jako spółka z o.o., tak żeby to spółka była stroną umowy.

Więc tak. Wspólników jest dwóch, więc rozkład sił 50/50. Co w przypadku kiedy nie dojdą do porozumienia na zgromadzeniu wspólników, co do podejmowania decyzji?

Jeżeli będą w stanie ze sobą konstruktywnie rozmawiać i będą nastawieni ugodowo możliwe, że nie dojdą do patu decyzyjnego. Opcja: „musimy się dogadać, bo inaczej nie ruszymy” będzie działać jak obojgu wspólnikom będzie zależeć na tym, żeby spółka funkcjonowała i miała się dobrze.

W sytuacji jednak, kiedy jednemu ze wspólników przestanie zależeć – drugiemu wspólnikowi pozostanie nic innego jak spróbować przeprowadzić sądownie likwidację spółki.

Jeden z moich klientów miał tak skonstruowaną umowę spółki z o.o., sporządzoną zresztą przez notariuszem, że będąc jednocześnie zarządem, nie mógł zwołać zwyczajnego zgromadzenia wspólników, żeby podjąć obowiązkowe uchwały dotyczące zatwierdzenia sprawozdania finansowego, absolutorium dla zarządu itp bo drugi wspólnik mający 70% udziałów nie stawiał się na Zgromadzenia.

W umowie spółki zastrzeżone było quorum dla zgromadzeń – minimum 60% kapitału zakładowego i decyzje musiały zapadać większością 3/4 głosów.  Ewidentnie, wspólnik większościowy zagwarantował sobie monopol na decyzje w spółce i ją sparaliżował brakiem aktywności ze swojej strony.

Klient zgłosił się do mnie, kiedy sąd rejestrowy z powodu niezłożenia uchwał zwyczajnego zgromadzenia wspólników w przedmiocie zatwierdzenia sprawozdania finansowego spółki oraz odpowiednich dokumentów, nałożył na niego, jako prezesa zarządu, po raz kolejny grzywnę 10.000 zł, a komornik ściągnął mu tą kwotę z konta. 

Jak widzisz, brak właściwego uregulowania postanowień umowy spółki może spowodować spore problemy, nie tylko organizacyjne ale i finansowe.

Dlatego tak ważne jest aby pomyśleć o tych kryzysowych sytuacjach wcześniej.

Wzór S24 a sposób pokrycia udziałów

Kolejną kwestią jest to w jaki sposób wspólnicy pokrywają swoje udziały.

W przypadku S24 może to nastąpić tylko i wyłącznie w postaci wkładów pieniężnych. Wspólnicy po prostu muszą wpłacić określone sumy pieniędzy odpowiadające wielkości wartości ich udziałów.

A co jeżeli Twoim aportem jest know-how, i nie chcesz inwestować gotówki w spółkę?

Takich kwestii jest więcej. Zgoda na zbycie udziałów przez wspólnika, a nie Spółkę (czyli zarząd) jak jest w S24, dziedziczenie udziałów przez spadkobierców wspólnika.

Czy chcesz, żeby żona Twojego wspólnika stała się również Twoją wspólniczką po jego śmierci?

A co jeżeli Twój wspólnik jest rozwiedziony i ma małoletnie dzieci z poprzedniego związku i z obecnego?

Czy chcesz musieć dogadywać się w takiej sytuacji z byłą żoną jako opiekunem prawnym ich dzieci i z obecną jako opiekunem prawnym dzieci z drugiego związku?

Komu mają przypaść udziały w spółce w razie rozwodu Twojego wspólnika, albo Twojego rozwodu?

Jak widzisz kwestii do wzięcia pod uwagę jest sporo, sprawy nie są błahe ani łatwe do rozwiązania. Jednak, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Warto jednak przewidzieć pewne sprawy, po to aby zdarzenia losowe nie paraliżowały działania spółki.

Dowiesz się więcej przychodząc na szkolenie we wtorek 21 lutego 2017 do Business Linku w Łodzi, przy ul. Narutowicza 34. Godzina 9:00. Zapraszam!

PS. Jeżeli nie jesteś pewien czy umowa spółki chroni w wystarczający sposób Twoje interesy – wejdź na stronę www.bezpiecznaumowa.kacprzyk-bojaryn.pl, wypełnij krótki formularz i dowiedz się czy Twoja umowa jest bezpieczna.